niedziela, 11 lutego 2018

Czosnkowa sarna z boczniakiem cytrynowym duszonym w porach


Cześć :)
Od tygodnia jem codziennie sarnę, zmieliłem sobie od razu 3 kg, poporcjowałem i zrobienie obiadu zajmuje kilka minut :)
Ponieważ jest sezon przeziębieniowy, to stwierdziłem, że trochę wzbogacę te kotlety i dodałem czosnku i cebuli podczas mielenia. Raz, że będą zdrowsze, a dwa mięso nie będzie też takie suche (dziczyzna ma mało tłuszczu). Do tego kupiłem boczniaki cytrynowe, które poddusiłem z porem. Niby nic, ALE!  Do smażenia użyłem wędzonej surowej słoniny.
SMAK WYMIATA!

Składniki:

(na 2 porcje)Kotlety:
- 400 g sarniny (łopatka/karkówka/mięso gulaszowe)
- 100 g cebuli
- 1/2 główki czosnku
- 50 g surowej wędzonej słoniny
- sól, pieprz

Grzyby:
- 150 g boczniaków cytrynowych
- 150 g pora
- 50 g wędzonej surowej słoniny
- sól, pieprz

Wykonanie:
Kotlety:
- cebulę i czosnek obieramy
- cebulę kroimy w takie kawałki, żeby się zmieściły do maszynki do mięsa
- mięso mielimy w maszynce do mięsa na zmianę wrzucając kawałek mięsa i kawałek cebuli i czosnku
- lekko solimy i pieprzymy
- mieszamy dokładnie
- formujemy 2 kulki
- spłaszczamy ręką, żeby miały grubość 2 cm
- słoninę kroimy w kostkę i rozpuszczamy na patelni
- mięso smażymy tak jak lubimy (ja krwiste, więc po 5 min z każdej strony, potem kładę na drewnianą deskę i daję mięsu ze 2 minuty, żeby odpoczęło)

Grzyby:
- por przekrawamy wzdłuż na pół, patrzymy, czy nie ma piasku/brudu między warstwami i czyścimy
- jeśli grzyby są duże, to przekrawamy na połówki lub ćwiartki
- słoninę kroimy w kostkę
- na patelni rozpuszczamy słoninę
- wrzucamy grzyby i por
- lekko solimy i pieprzymy
- podsmażamy 5 min
- wlewamy 1/5 szklanki zimnej wody
- przykrywamy i dusimy 1 minutę

Smacznego!
Paweł


niedziela, 4 lutego 2018

karkówka na warzywach

         


Witajcie w ten piękny zimowy dzionek :)
Nic tylko biec do wody i się wybachać :) a po kąpieli coś ciepłego i dobrego :)
Dziś na szybko karkóweczka z miksem warzyw duszonych na szmalcu mniam mniam :)
Lubię takie szybkie "papu" :D. Zrobienie zajęło "aż" 15 minut :)
- plaster karkówki +- 200 g potraktowałem siekaczem do mięsa, lekko posoliłem i popieprzyłem
- usmażyłem "prawa-lewa" na łyżce smalcu
- przełożyłem mięso na talerz
- na patelnię dodałem drugą łyżkę smalcu
- wrzuciłem jedną pokrojoną cebulę, kilka pieczarek i pół marchewki (marchewka pocięta nożykiem karbowanym)
- podsmażyłem to ze 3 minuty
- dorzuciłem podsmażone wcześniej mięso
- wlałem 1/4 szklanki zimnej wody z kranu
- przykryłem pokrywką i dusiłem 5 min
PYCHAAAA!!!
Miłego dzionka :)
Paweł

poniedziałek, 29 stycznia 2018

Mięsiwo


Cześć :)
Dziś coś z mojej Keto-kuchni :) Coś co jadłem przez prawie całą adaptację do ketozy, czyli keto30
MIĘSIWO
Chciałem mieć coś, co nie wymaga wiele zachodu, co będę mógł zabrać ze sobą na drogę, gdy gdzieś jadę. Chciałem mieć produkt, który zajmuje mało miejsca, mało waży, a wystarczy na całodzienny posiłek. Rano BPC (kawa kuloodporna) i kawałek

niedziela, 28 stycznia 2018

Gofry gryczano - drożdżowe


Eloszka :)
Dziś deserek -
GOFRY GRYCZANO-DROŻDŻOWE,  który testowaliśmy na prezencie gwiazdkowym w domu mojego brata :) 
W domu była gofrownica i zastanawialiśmy się jakie ciasto zrobić, żeby wyszły fajne gofry. Trzeba było to zrobić tak, żeby ciasto było bez jajek, bo Asia też chciała zjeść coś dobrego n kolację.
Zrobiliśmy więc ciasto gryczane na drożdżach. Byłem ciekaw, czy

niedziela, 3 grudnia 2017

Opinie ludzi o Asi po dwudniowym szkoleniu z hashimoto i innych chorób autoimmunizacyjnych :)



Cześć :)
Wczoraj uczestniczyłam w szkoleniu Michała Undry i Jacka Feldmana w Wrocławiu. Przypomniało mi się, że nie pochwaliłam się opiniami, jakie miałam po swoim szkoleniu w połowie listopada :)
Niedługo, w nowym roku, otwieram własny gabinet w Poznaniu. Nie podaję jeszcze konkretnej daty, ponieważ jeszcze trochę spraw muszę pozałatwiać i zorganizować. Ale będzie to nowość, chcemy z

sobota, 2 grudnia 2017

Insulinooporność w 20 punktowych krzywych cukrowych




Cześć :)
Jak wiecie (a jak nie wiecie, to już wiecie :p) mam Insulinooporność. Taką trochę chamską, ciągle mi insulina powyżej 15 wisi. Gdy zaczynałem Paleo szedłem na niskich węglach, 50-100 g węglowodanów na dobę. Wtedy się czułem najlepiej, przez 2 lata też waga ładnie spadła, utrzymała się i wszystko było cacy. Potem uwierzyłem we własną nieśmiertelność (bo za dobre wyniki/efekty były) i przez 3 miesiące trochę alkoholu weszło (wakacje były, grille i te sprawy - piłem tylko czystą wódkę zapijając sokiem z cytryny - naiwnie myślałem, że jest to najzdrowszy miks na świecie :p).
Ku mojemu ogromnemu zdziwieniu okazało się, że jestem jedynym człowiekiem na kuli ziemskiej, któremu alkohol szkodzi (no dobra, paru by się jeszcze znalazło :p też tak masz?). waga zaczęła lecieć w górę. Nic w diecie nie zmieniałem, tej wódki wcale tak dużo nie było, może kilka butelek w 3 miesiące. przyszło mi ponad 10 kg. Potem znowu alkohol poszedł na bok i waga zaczęła spadać. Do wigilii .. głupio się z teściową nie napić w tak wyjątkowy dzień - 0.7 "chivas regal" weszło jak złoto, w noc gdy zwierzęta mówią ludzkim głosem :p
Potem kolejne miesiące ale już coś ta waga nie chciała słuchać. Zacząłem chodzić na siłownie, Ostro kilka razy w tygodniu ćwiczyć. Co się okazało. Siła rosła, wytrzymałość też. Ale badanie na analizatorze (kłamalizatorze :p) pokazało, że insulina ładuje mnie równo. Dochodziło po pół kilo mięśni i pół kilo tłuszczu. W końcu w październiku zeszłego roku za namową innych dietetyków (Asia już miała mnie dość :p) zacząłem wprowadzać węglowodany do diety. Obciąłem tłuszcz. Obciąłem białko. Zacząłem pić/robić  SHREKi. Zszedłem na 1400-1600 kcal
CODZIENNE wyglądało to tak:

Rano
SHREK (zazwyczaj: jarmuż, awokado, cytryna, czosnek, ogórek zielony, sól, pieprz i różne modyfikacje)

W południe obiad
200 g mięsa (zazwyczaj surowego) + 300 g warzyw i łyżka tłuszczu

Kolacja
300 g warzyw na łyżce tłuszczu (smażone, duszone, albo sałatka)

EFEKT:
- juha bardzo mi się poprawiła ( w zasadzie poprawia mi się cały czas, od kiedy zmieniłem swój styl/tryb życia, ale przez ten rok to dość wyraźnie). Oddaje co 2 miesiące honorowo krew, robię też dodatkowe badania, Asieńka je omawiała jakiś czas temu TUTAJ
- okazało się, że przez rok pozbyłem się też dużej części "dziadów", czyli pasożytów - nie lubią SHREKów :D
- byłem wiecznie głodny, żyłem od obiadu do obiadu
- siła troszkę wzrastała, ale nie za dużo
- byłem trochę marudny (bo ciągle głodny)
- waga baaaardzo pomału spadała

No i we wrześniu dzięki mojemu przyjacielowi, Przemysławowi Kasprzyszynowi zacząłem się bawić glukometrem. Co się okazało.
- cukier na czczo wychodził ponad 100 (najwięcej było 106, badane w szpitalu położniczym-jak brzuch jak w ciąży, to gdzie indziej lepiej się zbadać? :p) po jedzeniu leciał w kosmos, po węglowodanach przekraczał 210. Trochę zacząłem modyfikować swoje jedzenie. Ale za bardzo nie wiedziałem już gdzie mam skręcić. Bo co? Tłuszcz obcięty, białko obcięte, jak obetnę jeszcze węglowodany to w sumie od razu mogę iść znowu na post dr.Dąbrowskiej.

Wtedy na mojej drodze pojawił się Mateusz Ostręga. Powiedział mi:
- chłopie, Ty masz cukrzycę, idź w ketozę, wywal te węglowodany.  Zaczynasz od jutra morsować i jeść mięso!

Jestem na ketozie 2 miesiące, kto mnie widział w listopadzie na szkoleniu z hashimoto w Krakowie, czy warsztatach kulinarnych w Opolu, czy w Zielonej Górze, to już widział, jak dobry jest już teraz efekt wizualny. Ale o ketozie będzie w następnym wpisie :) Tu chciałem tylko pokazać, że uwierzyłem, że węgle są potrzebne do życia, a ja zdecydowanie lepiej funkcjonuje bez nich, albo gdy jest ich bardzo mało. W pamięci mam też słowa Jah Maya (Jakub Maroński), który powiedział mi na początku wakacji "wróć do tego modelu, który tak Ci pomógł na początku".
Zatoczyłem koło, dosłownie i w przenośni :p

Miłego dzionka
Paweł

Poniżej jeszcze dwie krzywe robione we wrześniu