wtorek, 24 kwietnia 2018

Filet z kaczki z kiszoną, duszoną czerwoną kapustą


Eloszka!
Sezon kiszonkowy się pomału kończy. Niedługo zaczną się warzywa na naszej działce i przechodzimy na świeżynkę. W zeszłą sobotę byłem u dziadka na ryneczku:
- szczęść Boże, po ile dziś wiaderko modrej i dlaczego nie ma dużych wiader, tylko takie małe kilogramowe?
- weź szefie całą skrzynkę kiszonej modrej, policzę Ci za to, tak po katolicku, pięć dych
 No to wziąłem 10 wiaderek :) Teraz jemy tą modrą na śniadanie-obiad i kolację :D
Do kaczki świetnie pasuje. Szybki, smaczny obiad. Kapustę chwilę podsmażyć, a mięso raptem 11-12 min na patelni potrzebuje :)

Potrzeba na 1 porcję:
- 1 pierś z kaczki
- 200 g kiszonej czerwonej kapusty
- 100 g wędzonego boczku (ja użyłem wędzonej słoniny)
- sól, pieprz

Wykonanie:
- filet kładziemy na desce skórą do góry
- nacinamy skórę w kratkę
- rozgrzewamy SUCHĄ patelnię
- kładziemy mięso skórą w dół na patelni
- smażymy na średnim ogniu 6 min
- obracamy mięso na drugą stronę
- solimy, pieprzymy i smażymy 6 min
- przekładamy mięso na deskę i dajemy mu 2-3 min "odetchnąć"
- w tym czasie szykujemy drugą patelnię
- boczek kroimy w drobną kostkę
- wrzucamy boczek na patelnię i smażymy 2-3 min
- dodajemy kapustę
- mieszamy i podsmażamy 2 min na mocnym ogniu

sobota, 21 kwietnia 2018

Ciasto ananasowe bez jajek


Cześć!
Ponieważ mnóstwo ludzi pisze że nie może robić ciast, bo są jajka, to wymyśliłem dla Was ciasto bez jajek :) Chociaż tak naprawdę zrobiłem to ciasto dla mojej ukochanej żony :p Asia ma nietolerancje na jajka i ona jest najlepszym testerem moich wynalazków :D 
Kiedy Tygrysek jest zadowolony, to ja też jestem szczęśliwy :) 
Ciasto jest proste, szybkie i co najważniejsze MEGA SMACZNE!
Ja jajka jem, ale mi smakowało straaaasznie to ciasto :) 

Składniki:
- 50 g suszonych fig
- 180 g obranego ananasa
- 150 g obranego banana
- 100 – 150 g mąki kokosowej (ilość zależy od tego jak bardzo będzie chłonąć wodę)
- 4 wege jajka „Veggs” (są np. w Auchan na dziale eko, albo w sklepach internetowych)
- ½ łyżeczki sody oczyszczonej
- Blender ręczny
- Rózga lub mikser
- Tortownica
- Papier do pieczenia

Wykonanie:
- Z fig usuwamy ogonki, wrzucamy do naczynia w którym będziemy blendować i zalewamy gorącą wodą, tyle, żeby je zakryło. Przykrywamy pokrywką/talerzykiem na 5-8 minut
- Ananasa kroimy w kawałki, bez zdrewniałego środka (wyrzucamy go)
- Banana kroimy na kilka kawałków
- Przecedzamy figi przez sito do jakiejś miseczki (żeby tej wody nie wylać/zmarnować)
- Figi wkładamy do naczynia w którym będziemy blendować
- Dolewamy 50 ml wody z moczenia fig (resztę wody możemy wylać)
- Dodajemy ananasa i banana
- Miksujemy na gładką masę
- Vegee jajka szykujemy wedle przepisu na opakowaniu w dużej misce
 - Do vegejajek dodajemy zmiksowaną masę
- Dodajemy sodę
- Wsypujemy mąkę kokosową po jednej łyżce
- Co wrzucimy łyżkę mąki kokosowej, to mieszamy rózgą (albo mikserem)
- Ma być bardzo gęsta konsystencja jak budyń
- Blachę do pieczenia wykładamy papierem do pieczenia
- Wykładamy ciasto na papier, rozprowadzamy równo łyżką, żeby był jeden poziom
- Wkładamy do piekarnika nagrzanego do 170 stopni na 50 minut
- Po tym czasie wyłączamy piekarnik i przez 5 minut nie otwieramy drzwiczek piekarnika
- Następnie wyjmujemy ciasto
- Odkładamy na jakąś deskę żeby wystygło
- Wkładamy do lodówki na godzinę
- Zdejmujemy papier z ciasta (można obrócić formę do góry nogami na jakiś talerz i wtedy spokojnie można odkleić papier) 

czwartek, 19 kwietnia 2018




Cześć :) 
Działamy, działamy!
Asieńka już się zaaklimatyzowała w nowym gabinecie w Poznaniu.Przyjmujemy w jednym z gabinetów w poradni terapeutycznej "Pozbieraj myśli", razem z psychologami, którzy prowadzą pomoc psychologiczną, zarówno psychoterapię indywidualną, jak i grupową.
  Nie wiedzieć czemu 90% ludzi, którzy do nas przychodzą, mają... nie zgadniecie... Hashimoto :p Także, jest wesoło :) Ale i insulinooporność/cukrzyca się trafia. Pewnie związane jest to z tym, że Asia sama ma hashimoto i jak mało kto rozumie ludzi, którzy przychodzą do nas na konsultacje. Ja mam z kolei kosmiczne IO i rozumiem miłość do jedzenia :p
Diety ustalamy wspólnie, Asia rozpisuje co dany delikwent nie może jeść, a co może, a ja na tej podstawie wymyślam potrawy i przygotowuję jadłospis na 10 dni. Z tym, że ja to opisuję tak, żeby to wszystko kosztowało jak najmniej czasu i pieniążków. Czyli przykładowo zaczynamy od rosołu i po kolei dzień za dniem co można z tego zrobić. Lub szykujemy bazę warzywną i po kolei jak przechodzić z jednego dania w drugie. Oprócz tego tłumaczę, jak zrobić, żeby mieć więcej jedzenia na dłużej :) Dzięki temu nie potrzeba siedzieć całe dnie w kuchni i można cieszyć się piękną wiosenną (letnią??) pogodą :)

Cennik:

💲100 zł brutto - konsultacja dietetyczna 1h 
💲150 zł brutto - konsultacja dietetyczna 2h 
💲 250 zł brutto - konsultacja z dietetykiem i mistrzem kuchni 2h 
💲 300 zł brutto - przygotowanie zaleceń dietetycznych wraz z przepisami kulinarnymi 


Inne usługi - cennik ustalany indywidualnie z Klientem
Np. Indywidualna nauka gotowania u klienta w domu


poniedziałek, 16 kwietnia 2018

Jajka na cukinii z cebulą i kiszona kapusta



Eloszka!
Żebyście wszyscy nie myśleli, że my się tylko surowymi jajami żywimy :) Asia w ogóle nie je jajek od kilku lat, bo ma nietolerancję, a ja owszem, bardzo lubię surowe jaja, ale obrobione termicznie też zdarza mi się zjadać :)
Ponieważ śniadanie powinno być szybkie, proste i smaczne, to podzespoły szykuję wieczorem. Kroję z pół cukinii, tak jak mi się chce, cebulę i czosnek byle jak, rzucam do miski, foliuję i wkładam do lodówki. Po co foliuję? Żeby zapach cebuli nie zdominował wszystkiego w lodówce :D
Rano biorę patelnię, z 2 łyżki smalcu (ja daję więcej :D ) podsmażam warzywa przez 3 min na mocnym ogniu. Białko wybijam na patelnię, a żółtka odkładam do miseczki. Jak wbiję wszystkie białka, to lekko solę, pieprzę, mieszam, wyłączam gaz. Na wierzch wykładam odłożone żółtka. Jem z patelni, bo kto by jeszcze mył z rana dodatkowy talerz :D A z miseczki zagryzam kiszoną kapustą. Obok wisi na kiju wędzona słonina to i kilka kawałków sobie odkroję i ugryzę (jakieś 100 g).  No i wcześniej, pierwsza rzecz po obudzeniu to kawa + 50 g oleju kokosowego + 25 g MCT. Takie śniadanie trzyma mnie spokojnie jakieś 8 godzin (ale po 10 godz. bez jedzenia robię się już "lekko" nerwowy :p)

Wątróbka wieprzowa z cukinią duszoną na wędzonej słoninie i pieczonymi burakami



Cześć :)
     Dzisiaj pokaże Wam, jak wyglądają ostatnio moje obiady. Ponieważ nie mieszczą się na talerzu, używam półmiska :d Mały (normalny) talerz jest Asieńki ;p Czemu tak dużo? Bo po kilku godzinach kopania/rozrzucania kompostu/grabienia ogródka jestem "trochę" głodny. A po drugie jem dwa posiłki dziennie. Śniadanie około 7 rano i obiad około 16. W ciągu dnia nie mam czasu jeść, bo jak mawia mój tatuś:
- jak się uczciwie pracuje, to się nie jest głodnym
      Wątroba, wiadomo, jeden z najbardziej odżywczych produktów. Ponieważ dużo siły teraz potrzebuję, to zwiększyłem też białko i oprócz 250 g wątróbki mam 200 g schabu. No i wuchta warzyw na słoninie, bo głodny jestem jak wilk :) Buraki mam jak zwykle upieczone wcześniej w większej ilości (za jednym prądem 3 kg można zrobić) raz, że koszt mniejszy - wiadomo - Poznań, no i mniej czasu się w kuchni siedzi, jak już są gotowe podzespoły do składania posiłków :)
Pewnie się zastanawiacie, co jadłem na śniadanie?
6 surowych jajek + 100 g wędzonej słoniny + BPC (100 ml kawy + 50 g oleju kokosowego + 25 g oleju MCT)

Jak robimy obiad? Szybko :D
Wątróbka:
- 200 g wątroby wieprzowej
- 1/2 cebuli
- 2 łyżki masła klarowanego lub smalcu
- sól, pieprz
- majeranek (daję kilka gałązek świeżego z zielnika na balkonie)

Wykonanie:
- cebulę obieramy i kroimy w piórka
- wątrobę kroimy pod jak największym skosem w cienkie plastry (albo grube, jak ktoś będzie jadł krwistą, to będzie miękka)
- rozgrzewamy tłuszcz na patelni
- wrzucamy wątrobę
- obsmażamy 2 min z jednej strony
- obracamy na druga stronę
- dodajemy cebulę i majeranek
- podsmażamy 2 min
- przykrywamy pokrywką
- zmniejszamy ogień i dusimy 2 min
- solą i pieprzem posypujemy dopiero po nałożeniu na talerz

Warzywa:
- 1/2 cukinii
- 1/2 cebuli
- 1 upieczony wcześniej, obrany burak (buraki upiec w łupinach w naczyniu żaroodpornym przez około 2 godziny - sprawdzić widelcem, czy są miękkie jak pyry po ugotowaniu :))
- 100 g wędzonej słoniny lub boczku wędzonego  (można dać mniej :))
- sól, pieprz
- świeże zioła, jak ktoś ma/lubi np, oregano, tymianek

Wykonanie:
- cukinię kroimy w paski
- cebulę kroimy w półksiężyce
- słoninę/boczek kroimy w kostkę
- na patelni podsmażamy słoninę/boczek przez 3-4 minuty
- dodajemy cebulę, podsmażamy 2 min
- dodajemy cukinię, podsmażamy 2 min
- lekko solimy, pieprzymy
- dodajemy posiekane ulubione zioła (lub nie :p)
- mieszamy, zmniejszamy ogień na minimum
- przykrywamy pokrywką i dusimy 3 min
- nakładamy na talerz
- buraki kroimy w cząstki lub kostkę i kładziemy na podsmażonych, gorących warzywach





niedziela, 15 kwietnia 2018




Co zrobić, żeby oderwać ręce od telefonu?
Jak to lubi mawiać mój tatuś – Wojciech:
- najlepszy wypoczynek, to wypoczynek AKTYWNY!
Na zdjęciu działka mojej sąsiadki, w sumie 16 godzin pracy. Teraz tylko posiać i pilnować żeby chwasty nie rosły 😊

Mamy wiosnę (wreszcie!) mamy niedziele bez handlu, ludzie zaczynają spacerować, wychodzić z jaskiń/domów. Kto ma pod domem las, leci do lasu, wiara w mieście jedzie do parku (bo galerie handlowe pozamykane i gdzie by tu jechać z rodziną :d). No każdy mówi teraz o łapaniu słońca, witaminy D itd. Itp. Spora grupa ludzi spędza ten czas z telefonami w ręku i z głową w ekranie. Takie czasy, takie przyzwyczajenia i takie wyuczone zachowania. Idę na spacer, wrzucę fotkę i od razu zobaczę, kto jeszcze jest na spacerze :d
Ja mam na to proste rozwiązanie. Jeśli masz problem z tym, że musisz coś w ręku trzymać (telefon), to trzymaj łopatę lub grabie :d
Dobrym rozwiązaniem jest działka. Robisz przyjemne z pożytecznym 😊 Nie dość że pół dnia na dworze, słonko przygrzewa, to jeszcze świeże powietrze rozsadza płuca, które przez kilka miesięcy wdychały suche zakurzone powietrze w mieszkaniu.
Nie masz działki? Nic straconego, pomóż komuś na jego działce 😊 Ja pomagam teściowej na jej ogródku, ojcu na jego ogródku, koledze na jego działce, sąsiadce na działce przy warzywach no i na koniec, jak jeszcze mam trochę siły, sobie kawałek ziemi ogarniam (kawałek ziemi po prostu udostępniła mi sąsiadka w zamian za pomoc na jej części).
Co daje praca/pomoc na działce?
Przede wszystkim radość i satysfakcję. Jak ktoś ma pracę kuchenno-biurową, to od razu się dotleni, nałapie słońca. Siła też pójdzie w górę. Kopiąc/grabiąc używam innych mięśni, niż podczas ścinania/rąbania drzew na działce, czy cięciu żywopłotów 😊 Endorfiny rosną, bo się komuś pomogło. No i efekt wymierny, czyli będziemy mieli swoje warzywa, lepsze niż wszelkie bio/eko. Jedyne co używamy do nawożenia gleby to kompost i pokruszone skorupki od jajek. Skorupki zbieramy cały rok (i przyjmujemy od rodziny/znajomych). Po wybiciu jajka płuczemy skorupki, kładziemy do góry nogami, jak obeschną to do miski i po 2-3 dniach miażdżymy, żeby mało miejsca zajmowały.

sobota, 14 kwietnia 2018

Tort Pomarańczowy z kremem czekoladowym



Cześć!
Tort bez glutenu/nabiału
Ponieważ było sporo pytań, to podaję, jak zrobiłem ostatni tort na imprezę :) Jest prosty, ciasto nie opada, jak biszkopt, jest fajne, mokre, po prostu pyszny torcik :)
Będzie wersja mocno pomarańczowa, oraz mega słodka. Także jak ktoś jest na niskich węglach, to po prostu nie dodaje daktyli i miodu do ciasta. Chociaż, jeśli ktoś ma na tyle silną wolę, że zje tylko jeden mały kawałek, to resztę posiłków w ciągu dnia można zrobić bez węgli i będzie dobrze :)

Czas wykonania:

  • 3 godziny 


Składniki:

Ciasto:
  • 7 pomarańczy 
  • 200-250 g mąki kokosowej
  • 3 płaskie łyżeczki sody oczyszczonej
  • 12 jajek
  • blender kielichowy
  • 2 łyżki masła klarowanego lub oleju kokosowego
  • 3 łyżki miodu
  • papier do pieczenia 
Krem czekoladowy 
  • 1 kg musu jabłkowego (zrobić samemu lub wyżebrać od teściowej :p)
  • 1 tabliczka gorzkiej czekolady
  • 100 g daktyli (bez pestek)
  • 50 ml mleka kokosowego (np. z TEGO przepisu)
  • 4 łyżki mąki kokosowej 
  • 1 łyżeczka cynamonu 
  • 1/2 kostki masła zwykłego (lub klarowanego, ale można i kokosowego tłuszczu użyć)
Wykonanie: 
  • bierzemy garnek w którym gotujemy wodę
  • do wrzątku wkładamy pomarańcze
  • na małym ogniu gotujemy 10 minut 
  • w zlewie szykujemy naczynie z zimna wodą 
  • pomarańcze wyjmujemy z wrzątku i przekładamy do naczynia z zimna wodą 
  • włączamy piekarnik i ustawiamy na 190 stopni 
  • szykujemy blender kielichowy
i teraz taka sprawa, jeśli ktoś ma dwie takie same blachy - tortownice, to niech sobie sprawdzi, czy one na raz się zmieszczą do piekarnika i czy da się zamknąć drzwiczki. Ja tak miałem, dlatego jedną partię zrobiłem podwójnie, jeśli komuś się nie mieści, lub ma tylko jedną blachę - tortownicę, to robi ciasto trzy razy i trzy razy piecze, szybko idzie, więc bez stresu :)).Jedziemy dalej
  • najpierw uszykowałem sobie 2 tortownice 
  • wyjąłem dno, położyłem na nim papier i zamknąłem obręcz, tak że dno jest ładnie papierowe
  • boki blaszki przesmarowałem tłuszczem - brałem na dwa palce tłuszcz i na około smarowałem
  • tak samo uszykowałem drugą blaszkę 
  • teraz bierzemy 4 i pół pomarańczy 
  • każdą rozrywamy (z skórą!) w palcach na pół i patrzymy, czy nie ma pestek i odkładamy do jakiejś miseczki 
  • 8 jajek wybijamy do blendera 
  • dajemy 2 łyżki miodu 
  • dodajemy 2 łyżeczki sody oczyszczonej
  • miksujemy minutę
  • dorzucamy porwanych pomarańcze (ja mam taki zamykany otwór w blenderze i podczas miksowania po kawałku wrzucałem owoce)
  • miksujemy minutę
  • cały czas miksując dodajemy po 1 łyżce mąki kokosowej
  • dodajemy tak długo, aż ciasto zacznie się robić gęste i wolno obracać, ale nie ma być tak gęste, że blender już nie da rady:p  ma być jak gęste jak jogurt
  • ciasto rozlewamy po równo na dwie uszykowane tortownice
  • lekko rozprowadzamy łyżką, żeby było równo
  • wkładamy do piekarnika na 20 minut
  • wyjmujemy z piekarnika
  • nożem obkrawamy na około, żeby odciąć to co przywarło
  • otwieramy tortownicę 
  • chwytamy za papier w dwóch przeciwnych stron i zsuwamy ciasto na jakiś talerz
  • to samo robimy z drugą blaszką
  • jedną z tortownic myjemy, suszymy, zakładamy papier, obręcz, smarujemy tłuszczem
  • szykujemy jedną partię ciasta tak samo jak poprzednie
  • bierzemy tylko połowę mniej składników, a więc 4 jajka, resztę pomarańczy, łyżeczkę sody, łyżkę miodu, mąka kokosowa do konsystencji 
  • wylewamy na blaszkę i pieczemy 20 minut
  • i tym sposobem mamy gotowe 3 placki
  • niech chwilę poleżą a my robimy krem
Krem czekoladowy:
  • daktyle wkładamy do kubka i zalewamy wrzątkiem, żeby je zakryło
  • w garnku podgrzewamy mleko kokosowe z masłem
  • dodajemy do mleka połamaną czekoladę 
  • zmniejszamy ogień i mieszamy aż się rozpuści (ma się TYLKO rozpuścić, nie gotować!)
  • dodajemy mus jabłkowy
  • dodajemy cynamon
  • dodajemy namoczone daktyle, razem z tą wodą
  • miksujemy wszystko blenderem ręcznym aż będzie gładka konsystencja 
  • cały czas mieszając dodajemy mąkę kokosową

Składamy tort: 
  • bierzemy pierwszy placek i smarujemy go masą czekoladową (tak z 1 cm grubości)
  • przykrywamy drugim plackiem i go też smarujemy masą czekoladową
  • przykrywamy trzecim plackiem, który też obsmarowujemy kremem 
  • resztą kremu obsmarowujemy tort na około 
  • ja używam takiej szpachelki małej malarskiej, którą kupiłem w markecie budowlanym (ale ją tylko do żywności używam! :p )
  • jak już całość jest ładni pokryta kremem to na wierzchu  układamy różne świeże owoce. Ja dałem truskawki i physalis 
  • z wierzchu posypałem przez sitko mąką kokosową, temu jest biały 
  • przełożyłem tort na czysty talerz
  • wziąłem worek i końcówskę/szprycę i resztę  kremu wycisnąłem w rozetki na wierzchu i w około tortu 
  • tort minimum na 2 godziny wkładamy do lodówki

Upieczone placki 


Składamy, obsmarowujemy kremem tort